wtorek, 3 marca 2015

Skok motyla.

Przyszłość.
-Przyszłość to dziś!-powiedziała z wymuszanym uśmiechem dyrektorka poklepując mnie po ramieniu-ludzkość będzie wam wdzęczna!
Pstryk!Pstryk!
Kilka pamiątkowych zdjęć dla uwiecznienia istnienia naszej piątki.Szybki wywiad,pytania.
-Dlaczego bierzesz udiał w projekcie?
-Chce pomóc ludzkości i uchronic ją przed upadkiem!
(zmusili mnie do tego)
-Zostawiasz tu rodzine,przyjaciół jak się z tym czujesz?
-Źle ale jesli to ma ich uratować zrobie dla nich wszystko!
(wiem że ich nie uratuje ale te słowa podniosą ich na duchu)
-No dobrze.Co chcesz przekazać przyszłej sobie?
-"Bo po co płakać senty raz...Śmiejemy się tak jak TY nauczyłeś nas!"
(będziesz pamietał!Będziesz!Musisz!)
-Mmm.. co to?
-Wiadomość która mi pomoże w przyszłości?
-A co taka z ciebie beksa?
-HAHHAH Tu nie chodzi o płacz to co innego.
-No dobrze dziękuje Ci.
-Ja też dziekuje za wywiad.
-Powodzenia! I ocal nas!
-Tak jest!
                                                       ******************************************************************
Biegła,biegłam,biegłam...
Nikogo tu nie było tylko nasza piętka.Przebiegłam obok szpitala aż do zimnej metalowej ściany dawnej knajpy "Bycze burgery".Było tu tak cicho że nawet bicie własnego serca wydawało mi sie niesamowicie głośne.Kilka głebokich wdechów biore łyk wody z ostatniej już butelki "Żywiec Zdrój" smak malinowy.Jesteśmy tu już 2 dzień według obliczeń Alex.Bateria mojego telefonu już dawno padła a zapasy wody skończyły.W plecaku została paczka sucharów i koc.Tutaj w przyszłosci w Poznaniu jest strasznie upalnie koło połódnia jest tu nawet 47*C tak mówiła Bett która zabrała ze sobą termometr  nw po co ale go ma.Od czasu skoku nie widziałyśmy nikogo poza naszą piatką.Czemu ciągle to powtarzam i naciskam na słowo "piątka"? Bo to okropne że jesteśmy w tym pustym świecie same bez kontaktu z kimś z przeszłości. Wyrzucili nas w przyszłość bo to niby takie fajne i ma uratować przyszłość.Wszystko sie zaczęło po tym jak  21.06.2015 Rosja ostatecznie zdobyła całą Ukraine rospoczynajc wojnę informatyczną? Wtedy to polska uświadomiła sobie że trzeba chronić przyszłość kraju.Nasi naukowcy od wielu lat pracowali nad podróżami w czasie.Tak,tak totalna abstrakacja ale to oni pierwsi na to wpadli i zapakowali nad do trumny wysyłając tutaj.Naszym zadaniem jest zainfekowac tutejsze serwery i nawracać tutejszych ludzi jak pierdoleni jechowi próbując wbudować wszystko od nowa.Tylko że nie brali pod uwage tego że tu NIKOGO nie ma. Zainfekowałyśmy serwer ładując mu "kokona" program który rozwija się zjadajac w sowim celku życiowym dane całego internetu. Och nie! Co z małymi kotkami i rosyjskimi portalami randkowymi? To już nie istnieje. Internetowej społeczności już nie ma.
-Łucja! Hej! Uspokuj się może ludzie sie pochowali? Przez te upały albo cooo!-uspakajała mnie z naciskiem Mar.Polubiłam ją mimo iż znamy sie tylko dwa dni.No właśnie to tylko dwa dni nie świruj
-Jak dla mnie to jakaś pierdolona ściema i nas tu kurwa specjalnie wysłali!-stwierdziła zirytowana Bett której to nie szło uspokoić przez te 2 dni nawet na sekunde.Znam ją i wiem że zawsze była wybuchowa ci których irytowała twierdzili że "mała suka a tak głośno szczeka".
-Ej.Nie marnujcie sił na takie głupoty!-krzyknęłam i nastała klarowna cisza.
-Łucja ma racje powinnyśmy się ogarnąc i zacząć szukać innych,miejsca na nocleg i jedzenia.-stwierdziła Alex zawiązujac mocniej swojego czerwonego conwersa i poprawiając mundurek.
-Podzielimy sie na dwie grupy.Jedna będzie szukała jedzenia a druga pójdzie sprawdzić pónocną część miasta.Dzielicie się same czy mam wam pomóc?
-Nie trzeba-powiedziała bez wyrazu Ali strzepując od niechcenia papruszki ze spódniczki.
-Ok spotykamy się tutaj o zachodzie
Przez te dwa dni czas przestał mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie.Nasze zegarki wciąż same się przestawiały pokazujac inną godzine jak by wiedziały że nie są stąd.Co dziwne mój telefon zanim się rozładował miał podobny problemz ustaleniem czasu tyle że wi-fi to on nadal znajdował-_-Przeciągnęłam się i ruszyłam za Ali w celu przeszukania miasta.Pozostałe dziewczyny były tak głodne że nawet nie wydawały się mieć ochoty na kłótnie więc można by powiedzieć że byłam w pełni szczęśliwa.Miasto już nie świeciło ulicami pełnymi ludzmi,pieknymi skwerami,ogromnymi budynkami z metalu i szkła.Wyglądało raczej jak wielka pystynia z której to wystawały kikutki budynków, w ich cicniu rosły jakieś mchy małe roślinki,trawy.
-Łucjo!-podbiegłam szybko do Ali-Myśle że to będzie dobre miejsce na nocleg.
uklękłam przy niewielkim okienku obalonego betonowego budynku.Jego środek wyglądał jak jakieś centum handlowe lub też biuro.Nie potrafie teraz tego opisać.
-To dobry pomysł ale trzeba dokładniej sprawdzić to miejsce!-Powiedziałam i wskoczyłam przez okno londując na porozrzucanych wszędzie pustych kartonach.Upadek i tak był bolesny bo rozcieła sobie o coś dłoń i pozdzierałam do reszty kolana.Za mną wylondowała Ali z niewiele większa gracją londujac na dupsku.